Teraz okazało się, że ich wycofanie może kosztować miasto 60 milionów funtów. Transport for London (TfL) jest przeciw.
Członkowie opozycji w radzie miasta twierdzą zgodnie, że burmistrz ewidentnie ignoruje opinie TfL, którego eksperci są zdania, iż przegubowe autobusy wcale nie stwarzają zagrożenia na ulicach. Podkreśla się także wysokie i zbędne koszty operacji ich ewentualnego wycofania.
Doradcy burmistrza odpowiadają, że on sam nie ingoruje niczyich opinii, a chce jedynie, aby ulice Londynu stawały się bardziej przejezdne i bezpieczniejsze. Dodają także, że potężne korki, jakie tworzą się w godzinach szczytu w centrum stolicy, powodowane są m.in. przez zbyt długie autobusy.
TfL testuje obecnie "piętrusy" na trzech liniach autobusowych, na których do tej pory jeździły przegubowce: 38, 507 i 521.
Niezależna organizacja London TravelWatch, która na własną rękę analizowała pomysł Johnsona, stwierdziła, że nie ma żadnych podstaw, aby wymieniać autobusy, a burmistrz chce po prostu realizować swoje przedwyborcze pomysły niezależnie od kosztów, jakie musieliby ponieść wszyscy londyńczycy.