Konsul w Londynie będzie zabiegał, aby Brytyjczycy pokryli koszty kremacji i transportu prochów do kraju 31-letniego Dawida Miszka. Jego zaginięcie i śmierć odbiły się szerokim echem w Anglii - informuje Goniec.com.
- Więcej się nie zobaczymy, siostra… - to ostanie słowa Dawida wypowiedziane w rozmowie telefonicznej z rodziną. 31-latek zaginął 8 czerwca ubiegłego roku. Był w Londynie rok. Pracował jako elektryk. Powieszone na drucie ciało Dawida znaleziono 17 listopada w lasku w pobliżu Pangburne, daleko od miejsca jego zamieszkania. Zwłoki były w stanie rozkładu. Policja ustaliła tożsamość m.in. na podstawie linii papilarnych.
Jak pisze Goniec.com, brytyjska policja twierdzi, że to samobójstwo. Zakończyła już swoje dochodzenie. - Nie chce mi się wierzyć, że Dawid targnął się na życie. Nie miał powodów – uważa Halina Redlarska, jego mama.
Poszukiwana Dawida i jego śmierć odbiła się dużym echem w Anglii. Tuż przed zaginięciem zdjęcia 31-latka w specjalnym wydaniu pokazał "The Sun". Na fotografii uwieczniono Dawida kibicującego naszej drużynie podczas mistrzostw Europy w piłce nożnej. Później, już po jego zaginięciu, to zdjęcie obiegło wiele brytyjskich mediów.
Ostatnie miesiące to najtrudniejszy czas w życiu Haliny Redlarskiej. Kobiety nie stać było na wynajęcie w Londynie prawnika, który zainteresowałby się dochodzeniem i zakończył sprawy Dawida w Anglii. Pomagał polski konsulat w Londynie. – Przez panią konsul dowiadywałam się o śledztwie. Ciągle mam tyle wątpliwości – płacze Redlarska.
Teraz największym problem stała się kremacja zwłok Dawida i transport prochów do Polski. – Będę musiała zapłacić aż dwa tysiące funtów. To dla mnie ogromne pieniądze. W Londynie nie przysługuje mi żaden zasiłek pogrzebowy – mówi kobieta, które chce pochować syna na cmentarzu w Borzytuchomiu.
– Niech pani Halina jeszcze dzisiaj wyśle do mnie mailem prośbę o pokrycie kosztów przez Brytyjczyków. Spróbuję pomóc. Strona angielska nie ma takiego obowiązku, ale od czasu do czasu, godzi się na pokrycie kosztów - powiedziała serwisowi Goniec.com Monika Panasiuk z polskiego konsulatu w Londynie.
- Myślę, że w tym przypadku jest duża szansa – mówi konsul Panasiuk. Czasu jest mało. Pani Halina jedzie w sobotę autobusem do Londynu. Poza zabraniem prochów syna, chce spotkać się z brytyjskimi śledczymi. Konsul Panasiuk obiecała też pomóc, przy kontakcie z pracodawcą Dawida i bankiem, gdzie miał konto.
Jak podaje Goniec.com, londyńska Polonia również włączyła się do akcji pomocy rodzinie zmarłego. W najbliższą niedzielę przed jednym z największych polskich kościołów w stolicy Wielkiej Brytanii odbędzie się zbiórka pieniędzy na kremację ciała Miszka. Puszka przeznaczona na datki pojawi się również w polskim pubie, w którym po raz ostatni widziano mieszkańca Borzytuchomia.
- Do tej pory uzbieraliśmy 200 funtów. Liczę, że dzięki dobrej woli wiernych z parafii na Ealingu oraz osób odwiedzających pub uda się uzbierać całą kwotę, czyli około 1300 funtów – mówi serwisowi Goniec.com Halina Serwecinski, główna organizatorka akcji w Londynie.
Kremacji ciała zmarłego dokona zakład pogrzebowy w podlondyńskiej miejscowości Reading, gdzie znaleziono zwłoki.
Jeśli ktoś chciałby pomóc jako wolontariusz w zbiórce pieniędzy pod kościołem na Ealingu 25 stycznia, może się zgłosić do organizatorów akcji (e-mail: kris@serwecinski.com) - informuje Goniec.com.