W Walii rozpoczęła się właśnie kampania, mająca na celu przeciwstawienie się wykorzystywaniu pracowników przez nieuczciwe agencje. Akcja ma pomóc przede wszystkim emigrantom z krajów Europy Wschodniej, w tym także Polakom – podaje "Daily Post".
Celem akcji jest uświadomienie fabrykom i firmom, u których pracują osoby z agencji, że pracownicy ci zatrudniani są na niesprawiedliwych warunkach. Agencje bardzo często wykorzystują fakt nieznajomości języka angielskiego i podsuwają pracownikom do podpisania dokumenty, z których wynika, że zgadzają się na pracę ponad 48 godzin w tygodniu. Nieuczciwe firmy proponują też pomoc w zakwaterowaniu i za skandaliczne warunki każą sobie płacić olbrzymie kwoty.
Pomysłodawcą kampanii jest największy związek zawodowy UNITE i czołowy związek firm prawniczych Leo Abse&Cohen. Do akcji włączył się też minister sprawiedliwości społecznej Brian Gibbons.
Paddy McNought - przedstawiciel związku UNITE - powiedział, że wszystkie firmy powinny wymuszać na agencjach, by te zapewniały swoim pracownikom, takie warunki pracy, jak główny pracodawca.
- Obecnie mamy dwuwarstwowy system zatrudnienia, który jest niesprawiedliwy dla imigrantów. Sposób, w jaki są traktowani przez niektóre agencje jest absolutnie niedopuszczalny – powiedział McNought.
Jednym z pracowników, który aktywnie zaangażował się w kampanię jest 35-letni Wojciech Pacek, który przyjechał do Felinheli 3 lata temu. Miał nadzieje na lepsze życie, jednak trafił na nieuczciwą agencję, przez co pracował 72 godziny w tygodniu, mieszkał w 3-pokojowym mieszkaniu z dziewięcioma innymi osobami, a do tego agencja potrącała mu z wynagrodzenia koszty dowozu do fabryki, w której pracował.
Polak uczył się angielskiego i to właśnie nauczyciel zasugerował mu, aby wstąpił do związku zawodowego. – Nie wiedziałem nic o związkach w Walii, a w moim kraju ich unikałem. Jednak tu jest inaczej i związek bardzo mi pomógł – mówi Pacek.