Wbrew pozorom nie wszyscy chcą wyemigrować za "kasą" czy w poszukiwaniu lepszego życia. W moim przypadku emigracja wiąże się z chęcią bycia z ukochanym. Nie będę zaprzeczać, mam pracę w Polsce dość dobrą pod względem finansowym, jednak jestem sama w obcym mieście bez rodziny, bez tej drugiej połówki.
Wszystkim, którzy wypisują, że tylko nieudacznicy wyjeżdżają - stawiam ostrą kontrę. Mam dobre RESUME, zagraniczny staż, publikacje, etc. Jednak jestem w stanie pracować nie w zawodzie, byle być z ukochanym. Wiem, pewnie połowa komentarzy będzie - "zostaw Go , po co się marnować", etc. Jednak cóż mi z sukcesu i wielkej sławy, kiedy nie mam miłości. Może to i poświęcenie dla kochanej osoby, ale wiem, że warto.
Zapewne będą także komentarze: "znajdź innego" czy "wyjezdź do UK czy Irlandii, przynajmniej legalnie będziesz". Jak na razie to podróżuję sobie kilka dobrych razy do roku do US - I wiecie co, nie żałuję niczego. Kosztuje to krocie i wiem, że jakbym już się osiedliła, to by w końcu się może można było ustatkować.
A, zapomniałam dodać, że ja obecnie jestem w Polsce i pracuję tutaj, a On tam. Daleko od siebie i wbrew pozorom nasza miłość ciągle jest. Wiem, powiecie pewnie "a skąd ty wiesz, co on tam robi". Właśnie wielka potega miłości polega nie tylko na byciu razem jak jest dobrze, ale na zaufaniu i to jest najważniejsza rzecz na ziemii. Co ci z bycia z kimś, nawet jak jesteście w jedym mieście, skoro wiesz, że nie jesteście fair w stosunku do siebie.
Stany są krajem jak każdy inny - faktycznie w porówaniu z innymi możesz sprątać czy bawić dzieci, a i tak stać cię bedzie na wszytsko. W UK czy Irlandii nie do końca tak jest. I wiem, że co poniektórzy będą się zaraz wypowiadać, ze mają dobrą pracę za granicą - są szefami, etc.
Ale wszyscy wiemy, że Polacy mają tendencję do koloryzowania. Byłam w UK, Francji, US i wiem jak Polacy się zachowują i co robią. Sama pracowałam jak zwykły robotnik, jednak żadna praca nie hańbi i uważam, że nie ma co koloryzować - robię, co robię . Skoro mi płacą uczciwie za nią - nie ma się co wstydzić...
I na koniec chciałabym zaprzeczyć, że emigracja wiąże się tylko z aspektem finansowym. Są też inne przyczyny. Wielu młodych ludzi niestety wyjeżdża, bowiem nie stać ich na godne życie. Jednak w tym też jest wina młodych. Kończąc studia, myślą, że pozjadali wszystkie rozumy. Że nie bądą pracować za mniej niż 3 tys. Jednak to, co uczą studia, nie ma się prawie nijak do tego, jak jest w pracy... Więc może warto z pokorą zdobyć doświadczenie, a dopiero później stawiać warunki. Owszem, trzeba się cenić, ale skoro nie wiem, jak działa firma, nie wiem jak coś należy wykonać, a posiadam dyplom z UJ czy UW, nie znaczy, że wiem wszytsko. TAk prawdę mowiąc, studia nie przygotowują do pracy. Ja prawie nic nie wykorzystuj z nich - wszytskiego musiałam si uczyć od nowa. Teraz posiadam już doświadczenie, jednak przechodząc z firmy do firmy, specyfika pracy się zmienia i od nowa trzeba sie uczyć - tak jak w życiu.
Ten artykuł nie ma na celu wyrzucenie wszystkich żali i pretensji do życia czy coś podobnego. Po prostu jak czytam artykuły, że Polacy to nieudacznicy i tylko ci, co nic nie mają i nic nie wiedzą, wyjeżdżają. Połowa moich znajomych ze studiów jest za granicą w poszukiwaniu pracy, bowiem w Polsce nie udalo im się znaleźć niczego w zawodzie. Zatem nie wypisujmy, że tylko cwaniacy czy nieudacznicy wyjeżdżają, bo nie zawsze wyjazd za granicę wiąże się z kasą...
Może warto zaryzykować lepsze życie gdzieś, gdzie nas będą cenić i dadzą nam szansę rozwoju...