Dzieci imigrantów zastraszane

Sprawy związane z ciążą, porodem, wychowaniem dzieci

Postprzez Celina30 » 17 paź 2008, o 00:47

Jestem biały, więc lepszy

Takie sytuacje – jak twierdzi Małgorzata Masznicz – nie są odosobnione. – Wiele polskich dzieciaków podkreśla, że jako biali są lepsi od innych uczniów i nauczycieli. Nie chcą siedzieć w jednej ławce, czy wieszać w szatni swojego ubrania obok np. Pakistańczyka. Kierownicy szkół skarżą się też na polskich rodziców. Przy zapisywaniu swoich dzieci do szkół interesuje ich, czy będą się tam uczyły "czarnuchy". O takich problemach Macierz dowiaduje się również od nauczycieli zatrudnionych w brytyjskich szkołach.
Celina30
 
Posty: 9
Dołączył(a): 16 paź 2008, o 23:26

Postprzez Celina30 » 17 paź 2008, o 02:39

Na Wyspach Brytyjskich rośnie liczba polskich zaniedbanych dzieci oraz ofiar przemocy w rodzinie.

Miejscowe służby socjalne odbierają je patologicznym rodzicom. Już ponad sto maluchów znajduje się pod opieką brytyjskich służb socjalnych. Problem narasta.
Celina30
 
Posty: 9
Dołączył(a): 16 paź 2008, o 23:26

Postprzez Celina30 » 17 paź 2008, o 03:43

W Wielkiej Brytanii liczba polskich zaniedbanych dzieci oraz ofiar przemocy w rodzinie wzrasta. Tamtejsze organizacje społeczne twierdzą na dodatek, że na tle innych grup emigrantów w polskich rodzinach jest najwięcej przypadków patologii. Co gorsze, Wyspy zaczyna ogarniać recesja. Wzrasta bezrobocie, coraz trudniej znaleźć pracę. A to rodzi rozżalenie i agresję.

- O bitych i pozbawionych opieki dzieciach coraz częściej informują nas brytyjskie sądy - mówi Michał Mazurek, konsul RP w Londynie. Zanim dojdzie do procesu, dziecko diagnozuje lekarz. Jeśli stwierdzi jakiekolwiek obrażenia lub sińce mogące świadczyć o biciu, powiadamia służby socjalne, a te kierują sprawę do sądu. Sędzia zazwyczaj decyduje o odebraniu rodzicom praw rodzicielskich. O interwencję proszony jest konsulat.
Celina30
 
Posty: 9
Dołączył(a): 16 paź 2008, o 23:26

Postprzez Celina30 » 17 paź 2008, o 04:59

Na pewno wiele osób powie, że- po co zabierać dzieci z Polski, skoro narażone są na takie frustracje i cierpienia psychiczne???

Powiem wam dlaczego - bo lepiej, aby te dzieci dostosowały sie do tego życia tutaj z rodziną, niż mają być sierotami w Polsce pracujących rodziców za granicą.
Tu sprawdza się przysłowie: "pieniądze szczęścia nie dają", bo cóż takim dzieciom z pieniędzy, kiedy są samotne. Potrzeba im wsparcia rodziny, miłości, zrozumienia i długich rozmów. Muszą czuć się kochane, potrzebne i dowartościowane.Tak niewiele im potrzeba, a czasem o tym zapominamy.
Celina30
 
Posty: 9
Dołączył(a): 16 paź 2008, o 23:26

Postprzez Celina30 » 17 paź 2008, o 06:12

Według danych Zjednoczenia Polskiego w Wielkiej Brytanii w państwowych szkołach podstawowych w samym tylko Londynie uczy się ponad 8 tys. polskich dzieci. W dzielnicy Ealing, w szkołach głównie katolickich jest 1277 Polaków. Rzadko zdarza się tam, aby w klasie było tylko jedno polskie dziecko. Zdaniem Wiktora Moszczyńskiego ze Zjednoczenia angielskie szkoły są bardzo dobrze przygotowane do integrowania dzieci pochodzących z mniejszości etnicznych i narodowościowych. Robią to przecież od lat. Nie chodzi tu tylko o młodych Polaków, ale też Somalijczyków, Irakijczyków, Hindusów i innych. W szkołach na Ealingu dwa razy w tygodniu pojawiają się opłacani przez Council dodatkowi nauczyciele polskiego pochodzenia, którzy starają się przyzwyczaić dzieci do nowej sytuacji. Objaśniają im zwyczaje panujące w angielskiej szkole, pokazują jak się zachować.
Celina30
 
Posty: 9
Dołączył(a): 16 paź 2008, o 23:26

Postprzez Celina30 » 17 paź 2008, o 07:27

Małe dziecko – mały problem

Głównym problemem jest oczywiście język. I nie jest to problem jedynie dzieci w Anglii nowych, ale także tych, którzy urodzili się na miejscu.

- Uważam, że błędem jest zmuszanie małych dzieci do mówienia po angielsku w domu – mówi Wiktor Moszczyński. – Przejmują błędy popełniane przez rodziców, a prawda jest taka, że kiedy dziecko już pójdzie do szkoły, to nauczy się angielskiego w ciągu dwóch miesięcy.

Córka Katarzyny, dziewięcioletnia dziś Ewa nie miała żadnych problemów z integracją wśród rówieśników. Nikt jej nie dokucza, jest wręcz hołubiona, bo jest jedynym polskim dzieckiem.

- Przyjechaliśmy do Londynu trzy lata temu. Wtedy Ewa miała 6 lat i poszła do szkoły po raz pierwszy w życiu – opowiada Kasia – Były nerwy, stres, płacz, ale tak to często bywa na początku. Po trzech miesiącach przeprowadziliśmy się i starannie wybraliśmy inną, bardzo dobrą państwową szkołę.

Tu było już o wiele lepiej. Wśród kolegów Ewy w Gascoigne Primary School jest też Litwinka, Pakistańczycy, Hindusi, są czarnoskórzy. Towarzystwo – jak to w Londynie – wielokulturowe. Ewa, koledzy wołają na nią „Iwa”, nie miała nigdy żadnych problemów z powodu swego pochodzenia. Być może dlatego, że już po dwóch miesiącach bardzo dobrze mówiła po angielsku.

- Wydaje mi się, że wszystko zależy od szkoły, do jakiej chodzi dziecko – mówi Katarzyna - Ubolewam nad tym, że po lekcjach dzieci z naszej szkoły rozjeżdżają się do domów i nie bawią się wspólnie, bo mieszkają daleko od siebie. W Polsce jest inaczej.
Celina30
 
Posty: 9
Dołączył(a): 16 paź 2008, o 23:26

Postprzez Celina30 » 17 paź 2008, o 08:43

Duże dziecko – problem większy

Wiadomo, im człowiek młodszy, tym szybciej się uczy, co sprawdza się podobno najlepiej w nauce języka. O wiele trudniej przystosować się nieznającym języka nastolatkom. Jak mówi porzekadło: małe dzieci – mały problem, duże dzieci - duży problem. Wiktor Moszczyński ze Zjednoczenia Polskiego radzi, aby przyjazdy do Anglii jednak lepiej zaplanować. Dzieci powyżej 10 roku życia powinny uczyć się angielskiego wcześniej, bo będą miały kłopoty. Moszczyński radzi: jeśli języka nie znają – niech nie przyjeżdżają. Można było wybrać się tu do UK bez znajomości języka zaraz po wejściu do Unii. Teraz to już nie jest najlepszy pomysł.

- Moja córka uczyła się angielskiego jeszcze w Polsce – mówi Beata, mama siedemnastoletniej dziś Oli – Mimo to w Colleage`u, do którego poszła, przyjęto ją na poziom pierwszy. Wiadomo, jak wygląda ta nauka w Polsce.
Celina30
 
Posty: 9
Dołączył(a): 16 paź 2008, o 23:26

Postprzez Celina30 » 17 paź 2008, o 09:58

Wiele zależy od rodziców

Według psychologów udział rodziców ma w procesie integracji kluczowe znaczenie. Dzieci często przyjeżdżają do Anglii wbrew swej woli. Oderwane od swojego środowiska, odseparowane od przyjaciół, znajdujące się w nieznanym kraju mogą przeżyć szok i być negatywnie nastawione do szkoły. Wynikiem tego może być zamknięcie się w sobie lub nadpobudliwość i zachowania agresywne. I jedno, i drugie może być powodem odrzucenia przez rówieśników.

- Dzieci potrafią być okrutne – mówi Mirka Witkowska z Polish Psychologists` Club – a trzeba pamiętać, że są bardziej wrażliwe niż dorośli.

Jej zdaniem brak zaangażowania ze strony rodziców jest głównym powodem kłopotów z adaptacją. Rodzice powinni bardziej interesować się dzieckiem, obserwować je i rozmawiać. Mirka Witkowska przytacza przykład chłopczyka z wadą wymowy. Dziecko sepleni, a inne się z niego śmieją. Na dodatek, kiedy cała klasa składała się na prezent dla nauczycielki, wszyscy przynieśli pieniądze, a on nie. Bo rodzice nie dali.

Odrzucenie, brak kolegów w klasie, jak i brak kontaktów z rówieśnikami w czasie wolnym może powodować zamknięcie dziecka w swego rodzaju błędnym kole, z którego trudno potem wyjść.

- Rodzice muszą wspierać prowadzony w szkołach proces integracji w domu – zgadza się Wiktor Moszczyński - Zdarza się, że wyjeżdżają z dziećmi na święta, wracają tydzień po rozpoczęciu nauki, a potem dziwią się, że dziecko ma zaległości w nauce a szkoła wysyła do rodziców upomnienia.

Opowiada, jak pewnego razu słyszał, że polscy rodzice prosili nauczyciela, aby nie sadzał ich dziecka obok czarnoskórego kolegi. I jak tu mówić o integracji? Trzeba też uważać, co mówi się w domu, dziecko może bowiem przejąć uprzedzenia rodziców, co wcale w szkole nie pomoże.
Celina30
 
Posty: 9
Dołączył(a): 16 paź 2008, o 23:26

Poprzednia strona

Powrót do Dziecko w UK

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 0 gości

cron