Wielka Brytania w dalszym ciągu przoduje w ciążach nieletnich. W niektórych rejonach Anglii i Walii w ciąży jest statystycznie jedna uczennica na 66. Brytyjska prasa już ogłosiła rządową kampanię uświadamiania nastolatków "kosztowną wpadką" – informuje "Daily Express".
Liczba ciąż nieletnich w Wielkiej Brytanii wzrasta. Przytaczane przez "Daily Express" dane za 2007 rok pokazują, że choć wzrost jest minimalny, to jednak żaden europejski kraj nie notuje aż tylu ciąż w grupie "do 18 lat". Na Wyspach na każdy tysiąc dziewcząt aż 42 jest w ciąży.
Rządowy wydział ds. rodzin, dzieci i szkół (Department for Children, Schools and Families) podaje, że na 21 dziewcząt poniżej 16 roku życia, które są w ciąży tylko dziewięć decyduje się mieć dziecko.
Około 60 procent wybiera aborcję. To znaczy, jak podaje "Daily Express", że w ciągu trzech ostatnich lat na blisko 23,5 tysiąca ciąż szesnastolatek i młodszych dziewcząt przeszło 13,5 tysiąca zostało usuniętych.
Dane rządowego departamentu ds. rodzin ujawniają też niezaskakującą prawidłowość, że odsetek ciąż nieletnich jest znacznie wyższy w miastach, szczególnie w biednych dzielnicach z wysokim bezrobociem, niż na wsiach i bogatszych regionach.
Oznacza to, że uczennice w wieku 13-15 lat z biednej dzielnicy Lambeth w południowym Londynie mają statystycznie blisko dziewięciokrotnie większe prawdopodobieństwo zajścia w ciąże niż ich koleżanki z wiejskiego regionu Północnego Yorkshire.
Rząd chce do 2010 roku zmniejszyć liczbę ciąż nastolatek o blisko połowę. Krytycy przypominają jednak rządowi, że planował ograniczenie tego zjawiska o 15 procent w 2004 roku w stosunku do danych z 1998 roku i swego celu nie osiągnął.
- Liczby jasno pokazują, że podejście rządu do ograniczenia liczby ciąż nastolatek poprzez darmową antykoncepcję i udostępnienie aborcji bez wiedzy rodziców po prostu się nie sprawdza. Mało tego, młodzież zachęcona takim podejściem eksperymentuje z seksem. Z widocznymi skutkami – podsumował dla "Daily Express" prof. David Paton z Nottingham University Business School.